Bo niektórych adresów z rynku wtórnego (szybko) nie przeindeksujesz

Niemożliwość szybkiego przeindeksowania domeny prowadzi do frustracji. Temat dotyczy raczej przeciętnej jakości zapleczówek, ale myślę, że warto poświęcić temu zagadnieniu kilka chwil.

W ciągu 2-3 miesięcy „złapałem” 36 domen z przynajmniej 5-6 letnią historią, dobrze wypracowanym TrustRankiem, PR 3-4 oraz BL-kami na poziomie od 50 do 500 jednostek według Y! (wróć do nas). Problem w tym, że domeny służą jako zaplecze techniczne, a ich szybkie przeindeksowanie jest wysoce pożądane. Łapałem wszystko z góry do dołu co się dało. Na części domen przez lata stały prywatne blogi o turystyce, miłości homo i heteroseksualnej, gotowaniu, trudnych porankach w szkole, amatorskiej poezji itd.

Nazwy adresów pozostawiały wiele do życzenia, ale specjalnie nie przywiązywałem do tego uwagi. Jak to wyglądało? Na domenie o przykładowym adresie: pierogiruskie.pl stawiałem zaplecze  na temat mediów społecznościowych. Powiązanie raczej kiepskie, ale czego to ten nasz Googiel nie łykał. Zazwyczaj pingowałem nowe treści, a jeśli te do indeksu nie wchodziły – zabierałem się za linkowanie. Czas ograniczony, dlatego każda domena dostała średnio 100-300 linków ze Statlinka Standard, 3000 pobrań z Gotlinka, w międzyczasie pracował także Scrapebox.

Efekt

Satysfakcjonujący, chociaż nadal zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że część z nich opierała się bardzo długo (wymagały zaufanego linka z „żywej” strony), a część zmusiła mnie do przeniesienia contentu. 4 adresy nie poddały się mojej tematyce, a przy site:tutajadresstrony.pl Google nadal zwraca podstrony, których w indeksie nie powinno być od przynajmniej kilku miesięcy. Ich piaskownica, ale mój problem.

Nie chcę stawiać na końcu tego wpisu tezy jakoby zaindeksowanie nowych treści na wiekowych domenach nie było możliwe. Chodzi raczej o nieopłacalność takiego zabiegu. Zanim postawię stronę finansową na adresie ze słowami kluczowymi związanymi wprost z zupełnie inną tematyką, pomyślę dwa razy.

Polecane publikacje:

Tagi: ,

2 odpowiedzi do “Bo niektórych adresów z rynku wtórnego (szybko) nie przeindeksujesz”

  1. Narzędzia SEO Says:

    A gdyby tak skorzystać z narzędzia jakie daje nam google i usunąć stronę całkowicie z indeksu w szybki sposób a następnie na nowo zaindeksować? Na pewno musi to być strona w miarę dobrze wyglądająca i przed zgłoszeniem ją do narzędzia nie upychać linków aby się nie wystawić. Myślałeś o takim czymś ?

  2. Paq Says:

    @Narzędzia SEO – to też jest jakiś pomysł, chociaż to dałoby pracownikom łatwy podgląd do stawianego zaplecza. Bo rozumiem, że miałoby to wyglądać tak: dodaję stronę do Webmaster Tools, ręcznie usuwam adres URL, czekam i „uwzględniam ponownie”. Po przeindeksowaniu usuwam witrynę z systemu (nie mogę przecież permanentnie trzymać zaplecza w WT) i wrzucam linki. Fakt usunięcia strony z WT po mojej stronie rzeczywiście się odbywa, ale pracownicy jak przypuszczam dalej maja dostęp do historii / archiwum moich adresów. Gdybym nagle wpadł na pomysł zrobienia z tych stron linkwheela lub piramidki… nie, chyba jednak zostanę przy swoim. Dzięki za rzeczowy komentarz.

Dodaj odpowiedź