Konkurs SEO jak jazda Mercedesem klasy S
wtorek, Wrzesień 13th, 2011
Ostatnio zastanawiałem się dla kogo są konkursy SEO. Od razu uprzedzam, że nie mam nic przeciw ich organizacji, ale ich zasady powinny być nieco bardziej zawężone.

Ostatnio zastanawiałem się dla kogo są konkursy SEO. Od razu uprzedzam, że nie mam nic przeciw ich organizacji, ale ich zasady powinny być nieco bardziej zawężone.
Czasami trafiają się oporni klienci. Jeden chce mieć „opony” na jutro, drugi w ciemno wierzy algorytmowi wyszukiwarki, że ten jest nieomylny. Czasami mam problemy z odpowiedzią na pytanie: „Ale konkurencja ma mniej linków, Pan pozycjonuje od miesiąca i jeszcze jej nie wyprzedził?”. I teraz należałoby rozłożyć przez klientem algorytm na części pierwsze, tłumacząc, że na pozycję wpływa wiele różnych czynników.
Z tłumu dobiega donośny głos - „Dobry specjalista nie dzieli się swoją wiedzą! Pro pozycjoner nie udziela rad, on wprowadza konkurencję w błąd i z tego żyje”. Nie macie podobnych spostrzeżeń? Na tym właściwie mógłbym skończyć wpis, ale są przecież na naszym rynku gwiazdki, które mimo dzielenia się swoją wiedzą nadal „pływają”.
Od Zgredów, po SEO Mamy, skończywszy na Ninjach przez … itd. Przykładów w sieci wiele. Zauważcie tylko, że nikt gotowych rozwiązań nie podaje na talerzu. Są hasła, oceny algorytmu Google oraz poradniki-moralniaki. Nie żebym narzekał, bo chylę wszystkim bloggerom czoła za to co tworzą – podkreślam tylko, że techniki krok po kroku dostępne są za $. Dla mnie oczywiste.
Algorytmu na to nie ma, trzeba iść na piechotę. Wspomagać się można przy pomocy Market Samurai lub robić to ręcznie. Od razu uprzedzam, że omówię ocenę trudności w wymiarze pozycjonerskim, a nie nakładu finansowego, ponieważ ten zmienia się w jedną lub drugą stronę w zależności od umiejętności, posiadanego zaplecza itd.
Dla wszystkich, którzy korzystali/korzystają z Tua Mammy dziś krótkie wideo z dwiema alternatywnymi dla tego oprogramowania.
Jakość dźwięku zostawia wiele do życzenia, ale mam problemy sprzętowe z mikrofonem, który od jakiegoś czasu odmawia współpracy. Zróbcie nieco głośniej, a z pewnością mnie usłyszycie.
I jak? Także i z tego testu wynika, że uzyskanie linku, a potem jego ściągnięcie nie powoduje drastycznych zmian w pozycjach (co nie znaczy, że jest to regułą) – mało tego, w moim przypadku pozycje albo były niewzruszone, albo jeszcze podskakiwały do góry.

Dziś nieco bardziej chwytliwy tytuł, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. W końcu treść i tak będzie rzeczowa, ale to zostawiam Wam do oceny.
Wydaje się, że tematy o PageRank wszystkich już męczą i wałkowane na każdym blogu, forum zostały skutecznie wyeksploatowane. Mimo że sam „zielony pasek” nie ma wpływu na pozycje stron to wbrew powszechnej opinii i tak kieruje dużą powierzchnią usług związanych z SEO.