Google Zeitgeist, czyli z jakich fraz Polak nie jest dumny

W zeszłym roku na seoiris.com nie pojawił się żaden wpis na temat Google Zeitgeist, chociaż miałem wtedy znacznie więcej czasu na pisanie bloga. Tym razem pozwolę sobie na kilka osobistych refleksji na temat tego, czego szukają Polacy i świat z punktu widzenia pozapozycjonerskiego.
Świat

Świat żyje Rebeccą Black, która zrobiła karierę kilkoma kawałkami dla nastolatek, nowym medium społecznościowym giganta z Mountain View i chociaż nie snuję teorii spiskowych to wynik jest co najmniej zaskakujący, bo do tej pory na Google + spotykamy przede wszystkim nerdów i osoby, które mają mniej lub więcej wspólnego z SEM i marketingiem internetowym jako takim. Jedni zmuszeni są do testowania nowej technologii Google, część zagląda tam z ciekawości, a rynek SEO przyjął to jako nowe źródło manipulacji wynikami.
Dalej mamy Ryana Dunna, który wstrząsnął środowiskiem Amerykanów, lubujących się w oglądaniu Jackassów oraz oskarżoną o dzieciobójstwo Casey Anthony. Miejsce 5. Google oddaje graczom, którzy w Battelfieldzie 3 prawdopodobnie dostrzegli rewolucję technologiczną FPS-ów, a oczko niżej znalazł się niewydany jeszcze iPhone 5. Potem mamy brytyjską piosenkarkę, sprawę „japońskich fistaszków” (wygrzebałem, że chodzi o trzęsienie ziemi i problem z elektrownią atomową), a końcówka stawki przypada Jobsowi i kolejnymu produktowi Apple.
Polska
Chciałbym powiedzieć, że Polacy w przeciwieństwie do świata szukali spektakli teatralnych, sposobów na załatanie dziury budżetowej, nowych miejsc pracy (których rzeczywiście nie ma), ale tegoroczne wyniki, które najszybciej zyskiwały na popularności w mijającym roku niespecjalnie napełniają moje serce dumą.
Miejsce pierwsze – Kwejk. Dramat. W 2010r. nie było lepiej, bo w czołówce siedziała gra browserowa „Farmerama”, a zaraz za nią Komixxy. 2011r. i tak wypadł o jeden schodek wyżej, bo w czołówce nie mamy „Wolnych farmerów” i „Grepolisu”.
Druga pozycja i Minecraft. Do projektowania statków kosmicznych z kloców wykopanych w ziemi lepiej chyba włączyć sobie Blendera. 3. miejsce i fraza „Facebook.pl”. Tak, my po prostu nie lubimy wpisywać w pole adresowe konkretnej domeny, my szukamy jej w Google. Dalej to myślę ważny dla nas wszystkich „spis powszechny” i kino na topie (no offence) tj. „Sala Samobójców”.
7 i 8 to nasze kochane seriale, czyli TVN-owiskie produkcje „Przepis Na Życie” i „Prosto W Serce”. Okazuje się, że nie potrafimy bez nich żyć nawet poza ekranem telewizora.
9-tka to sukces Allegro i jego regionalnego produktu tablica.pl, a TOP 10 zamyka Adele, o której zdaje się niewiele wiem.
Kiedy będzie lepiej?
Zawodowo wyniki niespecjalnie mnie interesują. Ot, zwykłe frazy rozrywkowe, które nie leżą w kręgu moich zainteresowań frazowo-zarobkowych. Naszła mnie dzisiaj jednak refleksja i jestem rozczarowany wynikiem jaki reprezentujemy w całości. Nie piję do nikogo, bo i pewnie mi zdarzało się wpisywać głupoty w Google, ale to co warto zauważyć, to stale obniżający się poziom „wrażeń” za jakimi podążamy. Seoiris.com jest blogiem o SEO, więc nie chciałbym rozwijać tutaj daleko idącej myśli filozoficznej, ale zwyczajnie mrozi mnie, że duża część polskiej kultury internetowej sprowadza się do codziennego przeglądania Kwejka, klikania w „lubię to” na Facebooku, drżącą ręką trzymając pilota od telewizora. Ciekawe kiedy przestaną bawić nas demotywatory, śmieszne obrazki i ten cały medialny ściek internetowy, przypominający coraz bardziej najgorsze tabloidy.
Polecane publikacje:
Tagi: Google, Google Zeitgeist 2011
Grudzień 19th, 2011 at 13:56
Po zobaczeniu najczęstszych zapytań dla angielskiego Google pomyślałem „o matko czego ci ludzie szukają”, ale kiedy ujrzałem polskie wyniki złapałem się za głowę
. Nie rozumiem natomiast za bardzo co jest złego w demotywatorach czy kwejku. Owszem – nie chciał bym żeby na tym opierała się polska kultura internetu, ani żeby ktoś siedział na tym pół dnia. Jednak sam czasem wchodzę np. na kwejka w wolnej chwili, z czystej potrzeby humoru. Czasem lubię się pośmiać z czegoś głupkowatego, myślę, że to dobrze robi 
Ale jeszcze bardziej nie rozumiem o co chodzi z tym, że najczęstszym wynikiem wyszukiwania jest kwejk. Po co szukać to w google ? Co jest trudnego we wpisaniu w pasek adresu kwejk.pl – to dla mnie zagadka.
Grudzień 20th, 2011 at 15:28
Przyznam, że nie znam większości z tych „znanych” osób
Grudzień 20th, 2011 at 18:22
@RedSEO – nie jesteś sam, ale jakby specjalnie mnie to nie dotyka. Ba, ja się chyba cieszę, że przynajmniej w części tego całego zamieszania medialnego nie miałem przyjemności brać udziału.
Grudzień 20th, 2011 at 21:27
Oj, trochę mnie przeraziły topy w Polsce no ale czego niby miałem się spodziewać? Trochę mi smutno że ludzie marnują swój czas (i potencjał intelektualny) na tak marne serialiki produkcji TVN które nie przekazują żadnej treści.
Obawiam się że tabloidyzacja mediów ma dopiero początek. Jak sam naczelny jednej z czołowych gazet (tego „stylu”) napisał (parafrazując): to tylko kwestia czasu, aż cała reszta (inne media) zaczną przekazywać informacje odbiorcom głownie poprzez EMOCJE. Już ukazuje mi się obraz „zielonej wyspy” z ludzikiami, którzy niczym konkretnym się nie interesują. Ot serialik, potem czas na ploteczki o celebrytach, śmieszne obrazeczki i infozrywka serwowana wieczorem w TVN-24
Styczeń 13th, 2012 at 18:09
Nie ma co się dziwić. Do większej grupy użytkowników trafia się raczej czymś prymitywny, czymś co podpasuje większości. Nagle miliony nie zaczną zachwycać się Szekspirem, jeśli pod ręką mają jakąś muzyczną gwiazdkę